login
hasło

przypomnij hasło więcej
zarejestruj się więcej

 
STRONA GŁÓWNA
ŻEGLUGA MORSKA
ŻEGLUGA ŚRÓDLĄDOWA
FORUM
GALERIE
GIEŁDA/OGŁOSZENIA
KONTAKT
STRONA GŁÓWNA

ŻEGLARSTWO MORSKIE

dodany: 2012-03-12 11:20:57

Chcą jacht Romana Paszke

Chcą  jacht Romana Paszke

Aktualizacja

Roman Paszke po zakończeniu rozmów z szeregiem instytucji w Polsce – 26 marca b.r. wczesnym rankiem odleciał do Buenos Aires. Kapitan Paszke zamierza walczyć w stolicy Argentyny o zarekwirowany w porcie Rio Gallegos – katamaran „Gemini 3″.

Stojący w argentyńskim porcie jacht "Gemini 3", na którym Roman Paszke odbywał rejs dookoła świata, został zarekwirowany. Zdaniem kapitana szanse jego odzyskania są niewielkie, a roszczenia do zapłaty za akcję ratunkową, której nie było, są bezpodstawne.

Na początku stycznia żeglarz musiał przerwać samotną podróż z powodu awarii katamaranu. 8 stycznia jednostka została wyciągnięta z wody przy nabrzeżu portu Rio Gallegos, a gdańszczanin wrócił do kraju.

Czteroosobowy Zespół Brzegowy Rejsu, który przybył z Polski, wykonał wszystkie niezbędne naprawy i "Gemini 3" był gotowy do powrotu do Europy. Tuż przed wypłynięciem jedna z firm argentyńskich zażądała ponad 300 tys. dolarów za rzekome uczestnictwo w "asyście ratowniczej".

– Jest to roszczenie bezpodstawne. Przez wiele godzin walczyłem o ocalenie jachtu, gdy trzy komory lewego pływaka nabrały wody. Awarię opanowałem we własnym zakresie, natomiast drogą mailową uzgodniłem kwotę ok. 15 tys. dolarów za wprowadzenie "Gemini 3" do portu na rzece Rio Gallegos w asyście holownika, zgodnie z przyjętą praktyką morską – powiedział Paszke.

Kapitan podkreślił, że po wykonaniu napraw armator jachtu uiścił wszelkie koszty związane z pobytem jednostki w porcie, w tym opłatę za holowanie, łącznie ok. 50 tys. dolarów. Zgodnie z lokalnymi procedurami "Gemini 3" uzyskał ze strony inspektorów argentyńskich pozwolenie na wznowienie żeglugi.

Jednakże tuż przed wypłynięciem jachtu z czteroosobową polską załogą, jedna z firm argentyńskich zażądała dodatkowo ponad 300 tys. dolarów za "asystę ratowniczą". – Zdaniem przedstawicieli władz portowych Rio Gallegos oraz niezależnych ekspertów w dziedzinie międzynarodowego prawa morskiego, przedstawione wymagania mogą być formą wymuszania haraczu od zagranicznych statków, co - według lokalnych informatorów - zdarza się w tych okolicach bardzo często – przyznał Paszke.

Zaznaczył, że od strony prawnej problem jest wyjątkowo trudny do rozwiązania. "Decyzją lokalnych władz "Gemini 3"ma zakaz opuszczenia portu, a polska załoga - korzystania z jachtu, którego chyba nie zdoła się odzyskać. Uważam, że jest to grabież, bezpodstawny zabór mienia" - powiedział kapitan.

Dodał, że katamaran o powierzchni 400 m kwadratowych (długość 27,43 m, szerokość 14 m, wysokość masztu 33 m), wartości półtora miliona euro, jest ubezpieczony w rosyjskiej firmie Jakor.

Do problemu odniósł się znawca prawa morskiego, wykładowca Ośrodka Szkolenia Ratowniczego Fundacji Rozwoju Akademii Morskiej w Gdyni, kapitan żeglugi wielkiej Marek Błuś. Jak zaznaczył, ratownictwo życia na morzu jest bezpłatne na mocy konwencji z 1910 roku, a jego organizacja uregulowana jest konwencją o poszukiwaniu i ratownictwie (SAR z 1979). Natomiast ratownictwo mienia ma charakter działalności komercyjnej, za co przysługuje wynagrodzenie.

– Konwencja z 1910 roku mówi, że jeśli strony nie dojdą do porozumienia na drodze umowy, pozostaje im tylko droga sądowa. Ponadto konwencja określa podstawy rozstrzygania sporu. Odczytuję następująco to zdarzenie: zaistniał spór o sam fakt akcji ratowniczej. Samo holowanie czy też asystowanie, nawet na krótkim odcinku, może być uznane za ratownictwo mienia – wyjaśnił.

Lokalny sąd morski zabezpieczył przedmiot sporu, czyli jacht. – I trzeba się sądzić. Argentyna ratyfikowała większość konwencji morskich, m.in. tę, która dotyczy właśnie tego sporu – dodał.

Jak dowiedziała się, usługa holownicza została zamówiona, po konsultacji z Paszke, przez kierownika Zespołu Brzegowego Rejsu. Ustalono stawkę w wysokości ok. 1200 dolarów za godzinę pracy od chwili wyjścia w morze. W odległości ok. 7-8 mil, statek początkowo płynął równolegle do "Gemini 3", natomiast w nocy doprowadził katamaran na holu do nabrzeża węglowego w Rio Gallegos.

Reprezentujący właściciela "Gemini 3" Tymon Kulczycki z kancelarii prawnej Whitestone poinformował, że za zakontraktowaną pisemnie usługę wystawiono fakturę i została ona zapłacona. Dwa tygodnie później właściciel firmy zażądał bezpodstawnie wynagrodzenia proporcjonalnego do 20 procent wartości jachtu.

– Wygląda na to, że sprawa znajdzie się w sądzie, ale trudno oczekiwać szybkiego finału. Natomiast za kilka miesięcy przedmiot sporu, opuszczony w porcie, bo polska załoga nie może na nim przebywać, zniszczeje. Poza tym może być zlicytowany za niezapłacone opłaty portowe, policyjne i sądowe. Rozwiązaniem sprawy jest wycofanie roszczeń – zaznaczył.

Dodał, że przedstawiciel gubernatora prowincji Santa Cruz wyraził ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. – Jego zdaniem Polacy padli ofiarą nadużycia. Żądania firmy za asystę, holowanie i ratowanie mienia są sprzeczne nawet z prawem argentyńskim – wspomniał Kulczycki.

Według znawców zagadnienia, w Europie takie sprawy jak zajęcie statku, rozpatrywane są do siedmiu dni. W tym czasie armator nie ma dostępu do swojej jednostki.

Dyrektor biura rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Paulina Kapuścińska podkreśliła, że ze względu na nadzwyczajność rejsu, po informacji o awarii jachtu, polskie służby zaangażowały się w udzielenie kapitanowi "Gemini 3" ponadstatutowej pomocy.

– Szanując dorobek naszego żeglarstwa i biorąc pod uwagę niezwykłość przedsięwzięcia, jakim jest samotna próba opłynięcia globu, przeprowadzone zostały w Warszawie rozmowy z ambasadorem Argentyny. Obu stronom zależy na polubownym rozwiązaniu problemu, jednak żadna z nich nie może i nie chce wpływać na decyzję sądu, jeśli sprawa tam trafi – powiedziała Kapuścińska.

W tym roku przypada 90. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Argentyną a Polską.

Roman Paszke 14 grudnia rozpoczął wokółziemski rejs z Wysp Kanaryjskich. Płynął trudniejszą trasą pod wiatr (kurs z Europy najpierw na Horn), którą pokonało dotychczas tylko sześciu żeglarzy, natomiast z wiatrem (kurs na RPA) blisko 200. W chwili awarii "Gemini 3" znajdował się w odległości ok. 300 mil morskich od przylądka Horn.

 

Źródło: Am/PAP/Newsweek.pl/ Fot. PAP/Adam Warżawa

 

prev cofnij …… wszystkie wiadomości następny
Ostatnie komentarze (max.3):
Jeszcze nie dodano komentarzy do tego artykułu!
Jeśli chcesz przeczytać pozostałe lub dodać swój komentarz, musisz się zalogować!


REKLAMA


KALENDARZ
Maj 2017
NdPn WtŚrCzPtSo
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 


WIADOMOŚCI
Zapraszamy wkrótce

Już niebawem zobaczycie nową świeżą i ciekawszą formę serwisu marynarz.pl

Jeśli chcesz być o tym ...

Na falach pasji

Z przyjemnością prezentujemy Wam postać Tomka Szulczewskiego, który wiąże swoje codzienne życie ...

zobacz wszystkie wszystkie wiadomości

© marynarz.pl
start | foto galerie | video galerie | żegluga morska | żegluga śródlądowa | kontakt | marynarz.pl | 
2011© Copyright  Marynarz.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt zrealizowany we współpracy z StarWeb