Ahoj,

Nazywam się Kwaśnik, Jarek Kwaśnik i na co dzień zajmuję się… No właśnie, trudno odpowiedzieć. Tak naprawdę to jestem człowiekiem morza.  Już na studiach odbywałem praktyki morskie na statkach PLO jako asystent szkoleniowy a później już jako etatowy elektryk. Pierwszy Oficer Elektryk Polskiej Marynarki Handlowej. Ha, to były czasy. Pływało się! Nie tak jak dzisiaj stojąc w jednym miejscu przez tydzień przy wiatrakach tylko naprawdę, z portu do portu, z kontynentu na kontynent zwiedzając i poznając świat. A w chwilach przelotu pomiędzy portami czas wypełniało właśnie granie na gitarze, na której gram w sumie od szkoły podstawowej.

 

 

Gra na gitarze  wypełnia mi praktycznie każdą wolną chwilę i w pracy na statku i w domu.

Jedynym problemem są podróże samolotami – nie wszystkie linie lotnicze mają takie same warunki przewozu instrumentów i z tego powodu bywają niekiedy kłopoty. Gitara w związku z tym powinna być jak najmniejsza, czyli w grę wchodzą gitary o małej menzurze jak Fender Jaguar, Yamaha Silent Guitar czy też mój nowy nabytek Taylor GS mini. Te modele pomimo że są mniejsze w niczym nie ustępują większym instrumentom brzmieniowo i intonacyjnie. Ponieważ gram przeważnie sam więc wypracowałem taki własny styl grania – solo z akompaniamentem.

„Gram praktycznie wszystko co w ucho wpadnie plus to czego koledzy nauczą, jeżeli oczywiście ktoś grający znajdzie się na burcie. Wtedy jest dodatkowa frajda bo z kimś zawsze przyjemniej grać, a przy okazji można nauczyć się czegoś nowego. A grałem już i z gitarzystami ( również basowymi ), i z akordeonem – a gdy zdarzy się trzech grających to już prawdziwy muzyczny rarytas.”

Wożę też z sobą na statek prosty sprzęt do nagrywania ale jakoś do tej pory nie udało mi się nic nagrać. Może kiedyś…

Pozdrawiam serdecznie.