login
hasło

przypomnij hasło więcej
zarejestruj się więcej

 
STRONA GŁÓWNA
ŻEGLUGA MORSKA
ŻEGLUGA ŚRÓDLĄDOWA
FORUM
GALERIE
GIEŁDA/OGŁOSZENIA
KONTAKT
STRONA GŁÓWNA

MORSKIE OPOWIEŚCI

Barany bez silnika

Barany bez silnika

Tak dokładnie nie pamiętam już gdzie się to wydarzyło, w każdym razie było to dość dziwne spotkanie, zważywszy, że statek był na otwartym morzu. Zdaje się, że gdzieś w okolicy Półwyspu Arabskiego. Może koło Omanu i Jemenu. Jakoś tak. Byłem w maszynie kiedy zaczęli zwalniać. Słychać dokładnie jak spadają obroty silnika. Oho! Coś zdecydowanie nie tak. W CMK (Centrala Manewrowo Kontrolna) okazało się, że zwalniają na górze (mostku). Usłyszałem tylko:"Idź młody, zobacz, co jest grane".

Poszedłem na pokład. Tam już grupka marynarzy przy relingu. Widzę z daleka, że coś sobie pokazują. Z miejsca gdzie stałem nie widziałem nic poza wodą po sam horyzont, ale kiedy podszedłem do nich, zobaczyłem dość dużą kropkę daleko po lewej stronie przed dziobem. Piękna pogoda. Słońce przyjemnie przypieka, lekka bryza:) Zbliżamy się do powiększającej się kropki. Teraz już widać, że na kropce jakiś ruch. No i widać, że to człowiek na białej łódce wielkości szalupy ratunkowej macha jakąś płachtą. Obok niego drugi. Zdecydowanie wzywają pomocy. Podchodzimy zupełnie blisko aż możemy zajrzeć do łódki stojąc jakieś 6m wyżej na pokładzie. To co zobaczyliśmy nieco nas zdziwiło. Transport morski to w dzisiejszych czasach dość rozwinięty biznes i nawet całkiem nowoczesny. Statki przewożą wszystko. Mówią, że nawet pszczoły luzem. No i właśnie w owej łódce dwaj panowie w turbanach przewozili 20 włażących sobie nawzajem na rogi baranów luzem:) Padł im taki mały przyczepny silnik, a że nie mieli nawet mapy i żadnego radia, to właściwie pozostało im tylko baranim głosem płakać i z nadzieją wymachiwać płachtą. Po męczącej wymianie zdań (ręce bolały od gestykulacji) dwaj nasi mechnicy zeszli po sztormtrapie do łódki obejrzeć silnik. Niestety bez części zamiennych niewiele mogli zrobić. W tym samym czasie stary wywoływał już pobliskie statki. Gdzieś w pobliżu znalazł się dość duży kuter rybacki z Omanu lub Jemenu. Teraz nie pamiętam już dobrze z którego z tych krajów, choć później okazało się, że miało to kluczowe znaczenie dla naszych zbłąkanych pasterzy. Mianowicie, jak tylko wiedzieliśmy już, że załoga kutra chętnie zaopiekuje się rozbitkami wpadli w popłoch i przerażenie. Wydaje się, że nasz stary nie miał innego wyjścia. Przyjął ofertę pomocy z kutra, pozbył się problemu, a nawet dostał duży karton mrożonej ryby. Rybacy przypłynęli szybką motorówką, zostawili rybę, wzięli łódkę z jej krzyczącymi w niebogłosy pasażerami na hol i odpłynęli. My jednak mieliśmy wrażenie, że wyświadczyliśmy komuś niedzwiedzią przysługę. Pav.

 
prev cofnij …… zobacz wszystkie następny
Ostatnie komentarze (max.3):
Jeszcze nie dodano komentarzy do tego artykułu!
Jeśli chcesz przeczytać pozostałe lub dodać swój komentarz, musisz się zalogować!


REKLAMA


KALENDARZ
Maj 2017
NdPn WtŚrCzPtSo
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 


WIADOMOŚCI
Zapraszamy wkrótce

Już niebawem zobaczycie nową świeżą i ciekawszą formę serwisu marynarz.pl

Jeśli chcesz być o tym ...

Na falach pasji

Z przyjemnością prezentujemy Wam postać Tomka Szulczewskiego, który wiąże swoje codzienne życie ...

zobacz wszystkie wszystkie wiadomości

© marynarz.pl
start | foto galerie | video galerie | żegluga morska | żegluga śródlądowa | kontakt | marynarz.pl | 
2011© Copyright  Marynarz.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt zrealizowany we współpracy z StarWeb