login
hasło

przypomnij hasło więcej
zarejestruj się więcej

 
STRONA GŁÓWNA
ŻEGLUGA MORSKA
ŻEGLUGA ŚRÓDLĄDOWA
FORUM
GALERIE
GIEŁDA/OGŁOSZENIA
KONTAKT
STRONA GŁÓWNA

WIADOMOŚCI

dodany: 2012-04-21 10:29:53

Wyprawa Jamesa Camerona

Wyprawa Jamesa Camerona

Na oficjalnej stronie projektu Deepsea Challenge czytamy:
„Wiemy mniej o najgłębszych miejscach na naszej planecie niż  o powierzchni Marsa. Zespół DEEPSEA CHALLENGE poświęcił się dla rozwoju świata i zrozumienia szerokiego zakresu zjawisk biologicznych i geologicznych w naszych oceanach.”
Krok milowy w stronę eksploracji najmniej dostępnych zakątków ziemi czy raczej bardzo kosztowny sposób na spełnienie marzeń?  Czy niewątpliwie wielkie dokonanie reżysera Jamesa Camerona i zespołu Deepsea Challenge przyczyniło się w jakiś rewolucyjny sposób dla świata nauki?
Jak informuje magazyn Technology Review zejście na dno Głębi Challengera batyskafu Jamesa Camerona w ramach programu Deepsea Challenge przyniosło małe efekty badawcze.
James Cameron dokonał zejścia na dno Głębi Challengera - najgłębszego miejsca w obszarze Rowu Mariańskiego, stanowiącego z kolei najgłębszą depresję podmorską. W 12-tonowym batyskafie Deepsea Challenger osiągnął głębokość 10 898 m w czasie trwającego 70 minut zanurzenia.

Według biologów morskich, dr Ala Dove i dr Craiga McClaina, ekspedycja Camerona, mimo stwierdzeń o jej wartości naukowej, nastawiona była na wyczyn i przyniosła bardzo małe efekty badawcze. Wynikało to z samego sposobu jej przeprowadzenia. Batyskaf Deepsea Challenger był bowiem jednostką szybko schodzącą na dno, przeprowadzającą "oceaniczne nurkowanie". Nie zdołano więc przeprowadzić choćby fragmentarycznych obserwacji pokonywanych poszczególnych poziomów głębokości; pomiarów temperatury, ciśnienia, określenia fauny, flory czy występujących lokalnych prądów. W Głębi Challengera batyskaf przebywał krótko, stąd James Cameron stwierdził iż dno było "kompletnie puste".

W czasie zanurzenia zepsuła się też pompa zdalnie sterowanego ramienia do pobierania próbek, stąd niemożliwe było uzyskanie jakichkolwiek fragmentów z dna morskiego. Ponadto naukowcy twierdzą, iż znany reżyser będąc pilotem batyskafu i jedynym obserwatorem jednocześnie, nie mógł poczynić żadnych istotnych obserwacji naukowych, ponieważ musiał skupić się na sterowaniu.

Według Dove'a i McClaina naukowe efekty eksploracji obszarów takich jak Rów Mariański można osiągnąć taniej i szybciej przy użyciu bezzałogowych autonomicznych pojazdów podwodnych ROV (Remote Operated Vehicle). ROVy są mniejsze niż batyskafy, nie wymagają kłopotliwej i ciężkiej instalacji podtrzymywania życia dla pilota i mogą dłużej pracować niekorzystnym środowisku, jakim są głębiny morskie.

W przestrzeni ładunkowej ROV-a można umieścić też więcej i bardziej zróżnicowanych czujników niż na pokładzie nawet najbardziej zaawansowanego batyskafu. Jak jednak zauważają uczeni, fundusze na tego typu badania trudniej uzyskać niż na spektakularne załogowe zejścia na dno morza. Badania przy pomocy autonomicznych pojazdów podwodnych bowiem "nie mają w sobie wyczynu, są długie, o dużej czułości, racjonalne i nudne".
Dodajmy, że James Cameron nie jest jedyny w wyścigu do dna oceanów. Swoje wyprawy szykują również biznesmen Richard Branson, były dyrektor generalny Google Eric Schmidt a także firma Triton Submarines, która myśli o wykorzystaniu swojego batyskafu do celów komercyjnych.

 

Źródło: PAP/WP/deepseachallenge.com/Fot:deepseachallenge.com/Oprac. Pav

 

prev cofnij …… wszystkie wiadomości następny
Ostatnie komentarze (max.3):
Jeszcze nie dodano komentarzy do tego artykułu!
Jeśli chcesz przeczytać pozostałe lub dodać swój komentarz, musisz się zalogować!

REKLAMA


KALENDARZ
Maj 2017
NdPn WtŚrCzPtSo
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 




© marynarz.pl
start | foto galerie | video galerie | żegluga morska | żegluga śródlądowa | kontakt | marynarz.pl | 
2011© Copyright  Marynarz.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt zrealizowany we współpracy z StarWeb