Autor: Autor

Z gitarą na pokładzie

  Ahoj, Nazywam się Kwaśnik, Jarek Kwaśnik i na co dzień zajmuję się… No właśnie, trudno odpowiedzieć. Tak naprawdę to jestem człowiekiem morza.  Już na studiach odbywałem praktyki morskie na statkach PLO jako asystent szkoleniowy a później już jako etatowy elektryk. Pierwszy Oficer Elektryk Polskiej Marynarki Handlowej. Ha, to były czasy. Pływało się! Nie tak jak dzisiaj stojąc w jednym miejscu przez tydzień przy wiatrakach tylko naprawdę, z portu do portu, z kontynentu na kontynent zwiedzając i poznając świat. A w chwilach przelotu pomiędzy portami czas wypełniało właśnie granie na gitarze, na której gram w sumie od szkoły podstawowej....

Read More

Straciłem pracę na statku… Co dalej?

Utrata pracy to zawsze stres, podoba nam się to czy nie, każdy musi przez to przejść. Dawno nie czułem takich emocji. To co do tej pory dotykało tylko innych wokół mnie, dotknęło i mnie. Nie jestem żadnym wyjątkiem i jak wielu moich kolegów z branży w ostatnich dwóch latach najzwyczajniej w świecie straciłem pracę. Pominę w tym tekście okoliczności w jakich się to stało. Mam jednak nadzieję, że będę mógł na ten temat napisać kiedy opadnie kurz. W pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć, że po czterech latach współpracy wszystko kończy się ot tak jednego dnia, bez uprzedzenia i przygotowania....

Read More

Ogień na pokładzie! Krótka historia o pewnym pierwszym razie.

Cześć wszystkim! Nazywam się Paweł, mam 25 lat, i choć już nie pływam, moje krótkie zetknięcie z tym zajęciem można chyba nazwać intensywnym. Chciałbym podzielić się z Wami jedną z historii, bo lubię je opowiadać, być może kogoś ona zainteresuje, a ostatecznie może przysłużyć się wyciągnięciu jakiegoś morału. Moja morska przygoda, przewrotnie, wiąże się ogniem. To był mój pierwszy kontrakt, wiosna 2013, studiowałem w tamtym okresie nawigację zaocznie i udało mi się załapać na praktykę do pewnej niemieckiej firmy. Trafiłem na niewielki tankowiec, gdzie, z racji jego ładowności, która powodowała głównie krótkie i częste rejsy, szybko zostałem pochłonięty nieustanną...

Read More

Nie funkcjonuje, bo angielscy osadzeni skarżyli się na ból głowy! Pływające więzienie.

IMO: 8636180 Rok budowy: 1979 HMP Weare został zbudowany w 1979 roku w Szwecji jako statek hotel (tymczasowe pomieszczenia mieszkalne), W 1982 roku został przejęty przez rząd brytyjski i używany przez armię podczas konfliktu o  Falklandy. Następnie zakupiony przez rząd USA i przekształcony w pływające więzienie do użytku w Nowym Jorku. W 1997 roku Anglicy ponownie odkupili statek od USA. Został przycumowany w Portland Harbour w Dorset na Wyspach Brytyjskich, gdzie dostarczył dodatkowych miejsc dla 400 więźniów kategorii  „C”, z przepełnionego  więzienia HMP Verne. W 2006 więzienie zostało zamknięte. Sugerowano aby, jeżeli znajdzie się dla statku odpowiednia keja,  odholować go na...

Read More

Sztuka z morza czyli co fotografuje wrażliwy marynarz

Jak przystało na oficera wyższej rangi  Tomek kiedy się na statku nudzi, wyciąga aparat i foci gdzie tylko się da! (*) marynarz.pl: Czy mógłbyś się przedstawić i zdradzić nam czym się na co dzień zajmujesz? Nazywam się Tomek Szulczewski a na co dzień zajmuję się… No właśnie, to zależy… Tak jak znamienita większość użytkowników tego serwisu, ja również spędzam pół życia na morzu w celach zarobkowych, ale drugie pół staram się wykorzystywać jak tylko mogę na zaspokajanie moich pasji, hmm… dziwnie to zabrzmi, ale podróżniczych… Tak więc w czasie gdy jestem na morzu, dowodzę zbiornikowcem jednej z największych firm...

Read More

Chcemy Twojej historii!

Przyślij nam swoją historię z morza. Autorzy najciekawszych historii otrzymają upominek w postaci książki. mojahistoria@marynarz.pl

NASZA MISJA

Marynarz.pl poświęcona jest wydarzeniom i zjawiskom związanym z tematyką morską, ale przede wszystkim ludziom morza. To witryna o marynarzach z krwi i kości. Marynarzach, którzy nie są tu numerem na liście okrętowej tylko prawdziwymi ludźmi. Z ich emocjami, radościami i troskami. To witryna o twardych facetach, którzy mają również swoje słabości. Lepsze i gorsze dni. O facetach, którzy na co dzień zmagają się nie tylko z żywiołem mórz i oceanów, ale przede wszystkim z rozłąką i poczuciem odosobnienia. Czasem niestety też z przełożonymi i podwładnymi. Chcielibyśmy pokazać tu nie tylko to, jak wygląda nasze życie na statkach i w portach, ale i w czasie przerw między rejsami. Mamy, tak jak wielu innych ludzi rodziny, swoje pasje i ciekawe zainteresowania. Mamy też nadzieję, że pozwoli to w pewnym stopniu zweryfikować krążące o nas stereotypy i słynne mity. Jak choćby ten, że mamy dziewczyny w każdym porcie, a przecież do każdego nie zawijamy!